Eskalacja konfliktu nad Morskim Okiem. Spłonął samochód aktywistów DIOZ

Na Podhalu doszło do kolejnego incydentu z udziałem aktywistów walczących o konie wykorzystywane do transportu turystów do Morskiego Oka.

W nocy z soboty na niedzielę spłonął samochód należący do Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt. Policja wstępnie zakłada, że pojazd został podpalony.

Do zdarzenia doszło około godz. 2 w nocy w pobliżu jednego z obiektów noclegowych na terenie gminy Bukowina Tatrzańska. Na miejscu przeprowadzono oględziny samochodu i zabezpieczono materiał, który może pomóc w wyjaśnieniu okoliczności pożaru.

Protest na trasie do Morskiego Oka. Policja interweniowała

Do pożaru samochodu DIOZ doszło niedługo po proteście zorganizowanym na trasie prowadzącej do Morskiego Oka. Aktywiści sprzeciwiali się wykorzystywaniu koni do transportowania turystów. Ich działania doprowadziły do interwencji policji, ponieważ protestujący blokowali przejazd jednego z wozów. Funkcjonariusze użyli siły, aby odsunąć ich z drogi i umożliwić dalszy przejazd.

Spór dotyczący transportu konnego do Morskiego Oka od lat angażuje organizacje prozwierzęce, które domagają się jego likwidacji. Aktywiści wskazują na problem przeciążania i przemęczania zwierząt wykorzystywanych do przewozu turystów. Protest zorganizowany w sobotę był kolejnym działaniem podejmowanym w tej sprawie. Na miejscu pojawiła się policja, a zachowanie funkcjonariuszy stało się jednym z elementów późniejszych komentarzy DIOZ dotyczących sytuacji na Podhalu. Policjanci siłowo usunęli z drogi aktywistów blokujących przejazd zaprzęgów konnych.

Organizacja zapowiedziała jednocześnie, że protesty nie zakończą się na sobotnim wydarzeniu. Przedstawiciele DIOZ przekazali, że w poniedziałek zamierzają ponownie zablokować transport konny do Morskiego Oka. Domagają się także obecności minister klimatu i środowiska Pauliny Hennig-Kloski. 

Korupcyjno-mafijny tatrzański układ zamknięty padnie prędzej, czy później – pisze DIOZ w jednym z postów.

Nie przedstawili jednak w przytoczonym komunikacie szczegółów, które miałyby potwierdzać takie określenie.

Samochód DIOZ spłonął w nocy. Policja mówi o podpaleniu

W nocy z soboty na niedzielę doszło natomiast do pożaru samochodu należącego do Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt. Pojazd znajdował się w pobliżu jednego z obiektów noclegowych w gminie Bukowina Tatrzańska. Według informacji przekazanych przez DIOZ samochód całkowicie spłonął, a jego wartość organizacja określiła na pół miliona złotych.

DIOZ w swoim komunikacie zdecydowanie wskazał, kto jego zdaniem odpowiada za zdarzenie.

Górale podpalili auto DIOZ do ratowania zwierząt – napisali przedstawiciele organizacji w jednym z postów na platformie facebook.

Jednocześnie aktywiści przekazali, że od czasu pojawienia się w Bukowinie Tatrzańskiej mieli być śledzeni, a także otrzymywać groźby śmierci i groźby dotyczące podpalenia ośrodków. Organizacja zażądała pilnego i niezależnego śledztwa oraz ochrony policyjnej.

Policja potwierdziła w rozmowie z Radiem Alex, że wstępne ustalenia wskazują na podpalenie pojazdu. St. asp. Maciej Kasprzycki przekazał, że funkcjonariusze rozpatrują kilka aspektów sprawy, jednak najbardziej prawdopodobną wersją pozostaje podpalenie.

Najbardziej prawdopodobną wersją jest podpalenie pojazdu, więc tu będziemy ukierunkować nasze działania, żeby ustalić ewentualną tożsamość sprawcy bądź sprawców – powiedział asp. Maciej Kasprzycki Radiu Alex.

W niedzielę planowane były kolejne czynności, w tym przesłuchiwanie świadków, zabezpieczanie nagrań monitoringu oraz rozmowy z mieszkańcami okolicy. Na tym etapie policja nie wskazała osoby odpowiedzialnej za podpalenie.

DIOZ żąda śledztwa i zapowiada kolejne działania

Po pożarze samochodu DIOZ zwrócił się również o reakcję Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Ministerstwa Klimatu i Środowiska. Aktywiści domagają się wyjaśnienia sprawy. W komunikacie organizacja poinformowała także o zamiarze podjęcia działań prawnych wobec osób, które mają publikować pod jej adresem groźby, hejt lub zniesławienia.

W nocnym komunikacie przedstawiciele DIOZ przekazali, że oczekiwali szybszego pojawienia się na miejscu śledczych i techników kryminalistyki. 

Czekamy na miejscu na reakcję (…) Od prawie dwóch godzin od zdarzenia na miejsce nie dojechali jeszcze śledczy oraz technicy kryminalistyki… Jak widać w Zakopanem z szybkością światła wychodzi policji wyłącznie skuwanie w kajdany protestujących, towarzyszenie im w drodze do toalety oraz szarpanie i siniaczenie obywateli walczących o normalność – napisali przedstawiciele DIOZ.

Organizacja uruchomiła także zbiórkę pieniędzy. Jak wyjaśniono, środki mają zostać przeznaczone na to by “odbudować tabor ratunkowy i zapewnić bezpieczeństwo ludziom oraz zwierzętom w ośrodkach”. Jednocześnie DIOZ podtrzymał zapowiedź kolejnego protestu przeciwko transportowi konnemu do Morskiego Oka.

W sprawie samego transportu wprowadzane są również zmiany. Od 1 września, w ramach pilotażu nowej organizacji przewozów wypracowanej przez Tatrzański Park Narodowy, samorząd, fiakrów oraz Ministerstwo Klimatu i Środowiska, trasa przewozów konnych ma zostać skrócona z Palenicy Białczańskiej do Wodogrzmotów Mickiewicza. Na trasie funkcjonuje także transport pojazdami elektrycznymi.

Eskalacja konfliktu nad Morskim Okiem. Spłonął samochód aktywistów DIOZ

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *